Do naszej kancelarii zgłosiła się klientka pozwana przez fundusz sekurytyzacyjny o zapłatę rzekomego zadłużenia z tytułu starej umowy pożyczki. Fundusz, który nabył wierzytelność od pierwotnego pożyczkodawcy, dochodził zapłaty kwoty głównej wraz z odsetkami, mimo braku przejrzystych dokumentów.
Podstawą roszczenia miała być umowa przelewu wierzytelności oraz przedstawiona historia spłat. Fundusz nie przedstawił jednak ani kompletnej dokumentacji, ani dowodów faktycznego nabycia roszczenia w prawidłowy sposób. Brakowało podpisanej umowy, pełnomocnictw i dokumentów cesji z odpowiednim umocowaniem.
Trudność polegała na wykazaniu, że dokumenty przedstawione przez fundusz nie spełniają wymogów dowodowych i nie potwierdzają skutecznego przejścia wierzytelności. Kluczowe było też podniesienie zarzutu przedawnienia i braku legitymacji czynnej powoda.
Złożyliśmy sprzeciw od nakazu zapłaty, a następnie pismo procesowe z wnioskiem o oddalenie powództwa. Domagaliśmy się wykazania przez fundusz wszystkich elementów koniecznych do dochodzenia wierzytelności. Dodatkowo – wskazaliśmy na nieczytelność historii spłat i błędnie naliczone odsetki.
Sąd przeanalizował dokumenty przedstawione przez fundusz i uznał, że nie stanowią one wystarczającej podstawy do zasądzenia roszczenia. Potwierdził również trafność zarzutów strony pozwanej.
Powództwo zostało w całości oddalone. Klientka nie zapłaciła ani złotówki, a dodatkowo sąd zasądził od powoda zwrot kosztów procesu.
To kolejna sprawa pokazująca, że masowe pozwy funduszy sekurytyzacyjnych często nie są poparte rzetelnymi dowodami. Kluczowe jest szybkie działanie, fachowy sprzeciw i trafne zarzuty formalne.